Wszystko o biznesie

Zarządzanie procesem inwestycyjnym

2009-05-13 08:32:11
Wycena nieruchomości przedłużała się. Wszystko przez to, że człowiek odpowiedzialny za nią spóźnił się haniebnie godzinę. Chciałam mu od razu powiedzieć, co sądzę o jego profesjonalizmie, ale stwierdziłam, że najpierw wycena nieruchomości, potem bolesna prawda. Nigdy nie wiadomo, czy taki specjalista nie obrazi się i poda fałszywe dane. Ale wtedy byłby biedny. Zarządzanie procesem inwestycyjnym pamiętam tylko z kilku wykładów na politechnice – do tej pory nie wiem, jak udało mi się to zaliczyć. Zresztą szybko zrezygnowałam z tych studiów, okazały się nie być tym, co mnie interesowało w życiu. Szybkość odejścia spowodowana była również poziomem trudności. Owo zarządzanie procesem inwestycyjnym było przysłowiowym gwoździem do trumny. Dlatego teraz musze zatrudniać fachowców, zamiast zajmować się tym samemu. Tam właśnie poznałam męża. Jestem żoną jednego prezesów przedsiębiorstwa, które chciało otworzyć nowe centrum handlowe. Nie można samemu doglądać prac, dlatego zdecydowaliśmy się na nadzór inwestorski. Miałam nadzieję znaleźć kogoś kompetentnego, pieniądze nie grały tu roli. Pomagałam mężowi w pracach, gdyż biedny nie był w stanie się rozerwać. Przy budowie nadzór inwestorski był niezbędny, by nie było niezgodności między realizacją planów a ich wykonaniem. Odpowiednie osoby reprezentowały inwestorów, których zadaniem było zarządzanie procesem inwestycyjnym. Mąż nie należał do osób szybko stresujących się, jednak miał problemy z dobrą organizacją czasu. Dlatego wzięłam na siebie kilka jego zadań. I tak wycena nieruchomości należała do sfery moich działań. Na terenie przyszłego centrum handlowego stał, niestety, zrujnowany dom, którego właściciel, mimo iż tam nie mieszkał, nie chciał sprzedać nieruchomości. Mówił, że w grę wchodzą sentymenty. Zrozumiałam, że chciałby po prostu, by mu więcej zapłacono. Mimo iż wycena nieruchomości była niższa, postanowiłam jak najszybciej pozbyć się problemu i dopięłam swego. Szybko zorganizowano odpowiedni nadzór inwestorski i prace pod centrum można było rozpocząć. Mąż odetchnął, ja się czymś pożytecznym zajęłam, robotnicy stawiali szkielet budowy, a inżynierowie pochylali się nad planami naszej inwestycji. Zamierzaliśmy postawić najlepsze centrum handlowe w mieście, wybraliśmy teren przy wielkim osiedlu blokowym, gdzie nikt inny jeszcze nie zainwestował. Mam nadzieję, że projekt się uda.

Pozostaw swój komentarz
imię (wymagane)